Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

czwartek, 5 marca 2009

Szok porodowy czyli jak ważne jest przytulanie, głaskanie, rozmawianie

Muszę przyznać, że moi Rodzice zadbali o to, abym przy przeprowadzce z brzuszka Mamusi doznała jak najmniejszego szoku. Zapewne zapytacie, dlaczego miałabym w ogóle doznać jakiegokolwiek szoku? Spróbuję Wam to wytłumaczyć.
Wyobraźcie więc sobie, że jesteście w najbardziej bezpiecznym miejscu na świecie, gdzie macie wszystko pod ręką - jest tam ciepło, spokojnie, jedzenia macie pod dostatkiem i nic wam do szczęścia i życia więcej nie potrzeba. Pewnego dnia, jakaś nieznana siła powoduje, że zaczyna się Wam robić coraz ciaśniej i czujecie jakby Wasza głowa, a za nią reszta ciała udawała się w kierunku tunelu, którego otwór wyjściowy jest 6 - 7 razy mniejszy od Waszej głowy. Nie potraficie się zatrzymać! Bronicie się rękami i nogami, ale owa nieznana siła jest tak potężna, że wypycha Was coraz mocniej. I gdy wydaje się Wam, że to już koniec, że na zawsze zakleszczyliście się w tunelu, a w dodatku coraz trudniej się Wam oddycha, nagle dostrzegacie źródło światła i słyszycie jakieś dźwięki, które są o wiele bardziej głośne niż te słyszane w bezpiecznym miejscu.
Nagle wydostajecie się z tunelu. Widzicie obce sobie osoby, wyciągające po Was ręce. Jesteście przerażeni. Myślicie: "Co się dzieje?! Jakie głośne dźwięki! Tyle głosów na raz! Co to za światło! Oczy mnie bolą! I co jest z moimi płucami? - muszę mocno otworzyć usta i zrobić oddech, bo czuję, że tak trzeba! Ale nie podoba mi się to! Jest mi zimno! Będę płakać! Płaczę... uła, uła, uła"
I właśnie wtedy, gdy dociera do Was tyle bodźców, gdy jednocześnie dokonuje się w Waszym życiu tyle zmian i głośnym płaczem wyrażacie swoje niezadowolenie ze zmiany miejsca pobytu, najważniejsza jest bliskość Mamusi i Tatusia.
 Gdy położono mnie na brzuszku Mamusi, poczułam się bezpiecznie i od razu się uspokoiłam. Wiedziałam, że to Mama. Nie wiem skąd - po prostu wiedziałam. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ważna jest ta chwila spędzona z Mamusią - czułam Jej bijące serduszko, a Ona czuła moje. Narodziła się wtedy między nami niepowtarzalna więź. Później Tatuś wziął mnie na ręce i zaczął kołysać. Bardzo mi się to spodobało. Od tego czasu uwielbiam, gdy Rodzice mnie przytulają, głaszczą, kołyszą, mówią do mnie, delikatnie masują. Poznaję ich po zapachu oraz tonie głosu - są nie do podrobienia! Ta bliskość z moimi Rodzicami, rozwinęła u mnie poczucie miłości i bezpieczeństwa. Wiem, że przy tych dwóch osobach będę szczęśliwa i będę się dobrze rozwijała.
Dopóki nie zacznę dobrze widzieć, słyszeć oraz mówić, to właśnie dotyk jest dla mnie jedynym sposobem kontaktu. Gdy długo nie odczuwam bliskości Rodziców, to zaczynam głośno płakać, bo wydaje mi się, że zostałam sama. Ale wówczas Mamusia lub Tatuś zawsze się pojawiają i biorą mnie na ręce. Wiedzą, że teraz tego bardzo potrzebuję. Kocham Was!
Misia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz