Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 29 marca 2009

Ostatnie dni w starym mieszkaniu - mamy nadzieję

No i masz babo placek - jak się zaczęła choroba to na całego! Adam ma dalej zwolnienie lekarskie. Nie podoba mi się to Jego gardło, jest całe przekrwione i opuchnięte. Co prawda od piątku ma nowy antybiotyk i jest mała poprawa, ale nie wygląda to jeszcze za dobrze...  A mieliśmy już mieszkać w nowym mieszkanku :( Mam nadzieję, że do końca tygodnia wyzdrowieje i w najbliższy weekend się przeprowadzimy - chcielibyśmy spędzić święta już u siebie. O pieniądzach już nawet nie myślę - tyle dni na zwolnieniu przełoży się na braki w domowej kasie - Adam też ciągle o tym myśli. Powiedział, że nawet jak mu nie przejdzie, to w piątek idzie do pracy.
Na szczęście u Michalinki wszystko w porządku. Lekarz, na którego mieliśmy przyjemność trafić w ubiegłym tygodniu, okazał się prawdziwym fachowcem w swojej dziedzinie. Maść, którą przepisał spowodowała, że pępuszek pięknie się zrósł i zagoił. Jeżeli ktoś z czytelników mieszka w Katowicach, to polecamy przychodnię "Lancet" i lekarza Piotra Starzaka - chirurga dziecięcego. Wystarczy mieć skierowanie od lekarza pediatry - wtedy wizyta jest bezpłatna. A co do maści - Michalinka dostała od niej uczulenie, ale skończyły się problemy z pępkiem i brzuszkiem. A po odstawieniu maści uczulenie znikło. Za to Michalinka z dnia na dzień, coraz częściej się do nas uśmiecha. Wtedy zapominamy o wszystkich problemach...
Kochani Przyjaciele! Jak już pisałam wcześniej, z powodu choroby nie przeprowadziliśmy się jeszcze do nowego mieszkania, a wcześniej, wypowiedzieliśmy umowę dostawcy internetowemu, który zapewniał nam sygnał pod "starym" adresem. Umowa kończy się niestety jutro. W związku z tym, przez najbliższy tydzień nie będziemy obecni w wirtualnym świecie. Mamy nadzieję, że pozostaniecie z nami i wkrótce znowu będziemy mogli wzajemnie czytać o swoich pociechach. Adam ustawi jeszcze na czasową publikację kolejną część opowiadania, która "pokaże się" w poniedziałek. A ja z Wami "spotkam się" dopiero za kilka/naście dni ( jak już się przeprowadzimy i podpiszemy umowę z nowym dostawcą internetowym ). Pozdrowienia! Papa 
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz