Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 22 marca 2009

Dywersanci i choróbska czyli tydzień w pigułce

Kochani blogowicze! Długo nas nie było - czyli mnie i moich rodziców :), a to wszystko przez dywersantów - tak mówią rodzice, śmiejąc się przy tym do łez. Ja ich nie rozumiem. Ale zacznę od początku... W ubiegłą sobotę ( tydzień temu ) Mamusia i Tatuś zachorowali - razem - nie wiem jak to możliwe, ale nie będę w to wnikała, ważne, że ja nie jestem chora... Tatuś nie poszedł do pracy i wspólnie spędziliśmy ten czas w domu. Gdy we wtorek rano chciałam napisać o chorobie rodziców, okazało się, że nie ma internetu ( czy coś takiego ) i nie można nic napisać ani przeczytać. Rodzice się bardzo zmartwili i zadzwonili do kogoś, kto miał nam ten internet dostarczyć. Minął jeden dzień, drugi i nic. Później się okazało, że naprawa potrwa do soboty. Mamusia i Tatuś stwierdzili, że to na pewno robota dywersantów, którzy chcieli spowodować, żebym nie mogła już nic napisać i żeby blogowicze przestali "wchodzić na bloga" - i zaczęli się śmiać. Ja tam nie widzę nic do śmiechu - po to się wysilam i coś piszę, żeby ktoś to przeczytał, a nie tylko dla siebie.
 Na szczęście dzisiaj dostarczono nam internet i mogę do Was napisać :). A jeżeli jeszcze jakiegoś dywersanta w pobliżu zobaczę, to mu zrobię " a masz" - tak jak na zdjęciu :P.

U mnie też nie działo się najlepiej. W środę zaczęło mi coś cieknąć z pępuszka, a w czwartek zrobiła się w nim dziurka i rodzice pomimo choroby musieli pojechać ze mną do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Tam powiedziano, że otwarł mi się pępuszek ( co się bardzo rzadko zdarza ) i mogło dojść do zakażenia. Chcieli mnie wyczyścić i  założyć jeden szewek, ale w końcu dostałam maść, która ma sama spowodować zarośnięcie rany i wyleczenie. No mam nadzieję, bo jak nie, to za tydzień będą mnie czyścić i szyć!!! A co to ja ubranie jestem???

Co do milszych spraw - Tatuś dalej jest chory :) - nie nie cieszę się, że jest chory i boli Go gardło, ale cieszę się, że jeszcze jeden tydzień będzie z nami :). Tatuś niestety ciągle narzeka, że znowu będziemy mieli mniej pieniędzy. A kiedyś słyszałam, że pieniądze szczęścia nie dają. I jak tu zrozumieć dorosłych? Papa, idę spać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz