Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Skrzydła cierpienia dodadzą mojemu życiu radości

Życie w zwolnionym tempie - to słowo najlepiej opisujące końcówkę ciąży. Mimo, iż Misi jest ciasno i codziennie miewa czkawkę, to nie spieszy Jej się zobaczyć świat. Najwyraźniej czuje się dobrze w brzuszku mamy i nie interesuje Jej to, że rodzice chcieliby już przytulić swoje maleństwo...
Dziewiąty miesiąc nie jest łatwym okresem dla przyszłych mam - bóle pleców, skurcze łydek i ociężałość doskwierają mi prawie codziennie. Gdyby nie mój mąż, który mnie zawsze podtrzymuje, to nieraz - przepraszam za wyrażenie - zaliczyłabym tzw. glebę. Teraz myślę tylko o tym jak będzie wyglądał poród ( jestem pozytywnie nastawiona) i kiedy "wreszcie" Michalinka się urodzi. Szybko minęło mi osiem miesięcy, a ten dziewiąty ciągnie się w nieskończoność, jakbym zatrzymała film i przesuwała stop klatkę. Pewne jest to, że te zbliżające się wydarzenie będzie doświadczeniem, które poprzez skrzydła cierpienia doda mojemu życiu radości i miłości ( uczuć których i tak mam bardzo wiele ).
Jetem optymistką i wierzę, że wszystko się uda, tym bardziej, że przejdziemy przez to razem. Tatuś Misi ciągle mnie pociesza, gdy zaczynam  myśleć o porodzie i trochę panikować. Adam jest wspaniałym mężem i będzie cudownym ojcem. Nie wiem dlaczego, ale śmiać mi się chce jak wyobrażam sobie, że zaczyna się poród, a Adam mimo swojego opanowania biega po mieszkaniu :) Zrobiłam mu nawet mały żart, żeby zobaczyć jego reakcję. Zadzwoniłam do Niego gdy był w pracy i powiedziałam, że odeszły mi wody - na co On zamilkł przez chwilę, spoważniał i sam zapytał czy żartuję, więc od razu powiedziałam, że tak. Bałam się to ciągnąć, bo na pewno wybiegłby z pracy niczym torpeda, a miał mieć za 15 minut konferencję. Może było to niewłaściwe, ale trwało chwilkę i później razem się z tego śmialiśmy. Wiemy na ile możemy sobie pozwolić w żartach, gdyż doskonale się znamy.
Pragnę, aby chwila narodzin już nadeszła, a jak na razie nie mam nawet skurczów przepowiadających - chociaż podobno nie wszystkie kobiety je mają. Jetem gotowa urodzić - nie boję się bólu, bo wiem, że będzie to dla nas niezapomniany dzień, jedyny w swoim rodzaju, po którym otworzą się dla nas bramy krainy wielkiej rodzicielskiej miłości. Nie wszystkie kobiety mają możliwość bycia mamami - dlatego ten dar wiele dla mnie znaczy.
Wszystko jest już dopięte na ostatni guzik - torba spakowana, fotelik samochodowy kupiony, a dodatkowo kupiliśmy bujak i matę edukacyjną. Myślę, że Michalinka będzie zadowolona :) Czekamy na Ciebie skarbie
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz