Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 11 lutego 2009

Być w gotowości

Opowiadanie pierwsze
Pewnego dnia, ojciec obserwował swojego syna próbującego unieść ciężki wazon z kwiatami. Maluch wysilał się, sapał, stękał, mruczał coś pod nosem, jednak nie udało mu się przesunąć wazonu nawet o milimetr. Wreszcie wykończony, zrezygnował.
- Czy spróbowałeś już wszystkich możliwości? - zapytał go ojciec.
- Tak - odparł chłopiec.
- Nie, ponieważ nie poprosiłeś mnie o pomoc.
 Opowiadanie drugie
Był sobie człowiek, który śnił, że idzie po plaży i obok swoich śladów stóp, widzi jeszcze jedne ślady. Zdziwiony tym faktem pyta:
- "Kim jesteś i co tu robisz?"
- To ja, Twój Przyjaciel, obserwuję Twoją wędrówkę
Człowiek ucieszył się z tego, że ma towarzysza drogi. Lecz niedługo później, nastały ciężkie chwile w życiu pielgrzyma. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Gdy sytuacja była już prawie beznadziejna, człowiek zauważył, że na piasku nie ma już śladów drugich stóp - pozostały tylko jedne. Po kilku dniach człowiek umiera, idzie do miejsca odpoczynku dusz, gdzie spotyka Przyjaciela i pyta:
- Całe życie gdy dobrze mi się powodziło, szedłeś razem ze mną, dlaczego w najgorszych chwilach mnie opuściłeś?
Ten mu odpowiedział:
- To nie prawda, że cię opuściłem! Wręcz przeciwnie - gdy było ci tak bardzo ciężko, widziałeś tylko jeden ślad na piasku, ponieważ to ja niosłem cię na swoich rękach.
Morał
Rodzice - Mama i Tata - są tymi, którzy nie tylko powinni wskazywać właściwą drogę dziecku, ale również towarzyszyć mu, w jego codziennej wędrówce. Jednak owa obecność, musi być miarodajna do chwili, czasu i potrzeb dziecka. Nie można wyręczać dziecka we wszystkim, gdyż wówczas go nie wychowamy. Ono musi samo podjąć walkę z przeciwnościami, stawić im czoła, a jeżeli zabraknie mu sił lub poprosi nas o pomoc, powinniśmy być w gotowości.

A co do gotowości - planowany termin porodu mija pojutrze - oboje więc czekamy na jakiekolwiek skurcze lub odejście wód płodowych, siedząc dosłownie na walizkach. Dzisiaj Adam otworzył książkę Anthonego de Mello na przypadkowo wybranej stronie, zawierającą setki krótkich opowiadań - była to strona 133, a tam był tytuł "Przyszli ojcowie" i krótkie opowiadanie:
"Grupa przyszłych ojców siedziała w holu, w nerwowym oczekiwaniu. Pielęgniarka skinęła na jednego z nich i powiedziała: "Gratuluję, ma Pan syna". Na to jeden z pozostałych upuścił gazetę, którą przeglądał, zerwał się i zawołał: "Hej, co to ma znaczyć? Przyszedłem tu dwie godziny wcześniej od niego!"
Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu :)
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz