Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 24 stycznia 2009

Ta Pani zjadła dziecko?!

Jestem właśnie po lekturze książki Jeremie HUGHES "Czy mój króliczek pójdzie do nieba?", w której autorka mniej lub bardziej trafnie próbuje nauczyć rodziców, jak odpowiadać na "kłopotliwe" pytania swoich dzieci. Co do słowa kłopotliwe można mieć oczywiście wątpliwości, gdyż kłopot sprawiają one wówczas, gdy rodzice od początku nie budują prawidłowych relacji ze swoim dzieckiem. Książka została podzielona na 5 głównych działów, z których każdy porusza inny istotny temat poruszany często w rozmowach dzieci z rodzicami. Pojawiają się więc pytania na temat Boga, śmierci i cierpienia, świata, seksu oraz życia rodzinnego. Oczywiście książka licząca 142 strony nie ma prawa wyczerpać zagadnienia, sygnalizując jedynie czubek góry lodowej, z którą może zmierzyć się statek rodziców zwany "wychowaniem".
Autorka trafnie interpretuje celowość napisania tejże pozycji, która niejako skłania rodziców do wzięcia sprawy we własne ręce - "Czyż nie lepiej, by dziecko uzyskało odpowiedzi na trudne pytania w rodzinie, a nie w postaci rewelacji szeptanych podnieconym głosem w szkolnej toalecie?" - chodzi oczywiście o temat płciowości oraz życia rodzinnego. Ja dodałbym drugie pytanie -  czy nie lepiej, aby dziecko usłyszało odpowiedzi od rodziców, niż w klasie, od mniej lub bardziej doświadczonego nauczyciela? Wiem co piszę, pracuję w gimnazjum i znam realia obecnej, polskiej edukacji. Mało jest niestety nauczycieli, którzy podołaliby temu trudnemu zadaniu w czasach, gdy młodzież na przedmiotach podstawowych takich jak j.polski, matematyka, nie słucha poleceń nauczyciela. Przedmiot "wychowanie do życia w rodzinie" może i jest potrzebny, ale to rodzice powinni być pierwszymi i świadomymi nauczycielami swojego dziecka.
Wracając do książki - zawiera ona wiele ciekawych pytań, które mogą nam zadać nasze maleństwa. Niektóre z nich nawet by nie przyszły nam do głowy. Na przykład pomyślelibyście, że dziecko może zapytać Was podczas jazdy autobusem ni stąd ni zowąd: "Mamo, czy jajko wypada kurze z pupy, tak jak ja wypadłem z Ciebie?". Chyba nie... A jak sformułowalibyście odpowiedź na pytanie dziecka, które widząc drugą kobietę w ciąży woła: "Mamusiu, ta Pani zjadła dziecko?" Każdy zapewne udzieliłby innej odpowiedzi, dostosowanej do wieku dziecka.
Jeżeli jesteście zaciekawieni jakie pytania padają w książce, zachęcam do lektury. Oczywiście książka ma być tylko podpowiedzią, relacje z własnym dzieckiem trzeba budować na własnej, ugruntowanej wiedzy i dozować ją w odpowiedni sposób - żeby "zupa nie była przesolona"... Pozdrawiam blogowiczów. 
Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz