Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 6 stycznia 2009

Długa droga do gineloga

Mamusia poszła dzisiaj do gineloga ( czy coś takiego ). Chcąc czy nie chcąc musiałam z Nią pójść, chociaż miałam ochotę trochę poleniuchować. Ale ta wizyta była dla Mamusi ważna, więc zbytnio nie protestowałam. Nie wiem, gdzie mieszka ten cały ginelog, ale jak Mamusia do niego szła, to zrobiło mi się zimno. Przez całą drogę ruszałam rączkami i nóżkami, żeby było mi cieplej. Później, gdy już doszłyśmy na miejsce, zaczęła się rozmowa - strasznie ciekawski ten człowiek! - wypytywał się Mamusi o różne rzeczy związane ze mną, a ja nie lubię, jak ktoś wtrąca się w nie swoje sprawy. Nawet nie zaproponował wody mineralnej lub jakiegoś soczku, tylko od razu "jak się Pani czuje?". Gdy ten ginelog skończył już zadawać pytania, wówczas zważył nas i zmierzył ciśnienie ( też nie wiem po co - w domu też to robimy ) - okazało się, że razem z Mamusią przytyłyśmy w ciągu 9 miesięcy 4,5 kilograma! To chyba przez te Święta... Najgorsze nadeszło później - musiałyśmy się z Mamusią położyć i nagle poczułam, jak ten potworny człowiek, zaczyna ugniatać mi po kolei wszystkie części ciała! Ale się zdenerwowałam! Dałam Mu takiego kopniaka, że chyba więcej tego nie zrobi. Najdziwniejsze było jego ostatnie zdanie: "Wszystko jest w porządku. Michalinka znajduje się w położeniu główką do dołu". No, to chyba ja o tym wiem najlepiej! Tylko nie wiem, czy jest to w porządku, żeby nie móc się obrócić i cały czas leżeć głową w dół. Po tej całej "rozmowie" poszłyśmy z Mamusią do domu. W trakcie drogi, niestety znowu porządnie zmarzłam :(. Nie mam zamiaru więcej spotykać się z żadnym ginelogiem! Jak Mamusia będzie chciała, to może iść sama. To na dziś tyle, pa.

Misia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz